Reklama


Warsztaty fotograficzne

Dzień drugi upłynął nam z potrawami „trudnymi” – nie ominął mnie bigos, pierogi, zupa pomidorowa i naleśniki (za to udało mi się wykręcić od żurku :D).

Ekhem, przy potrawach trudnych – jak np. bigos, który na ogół jest kupką mniej lub bardziej przemielonego jedzenia i to zwykle w podobnym kolorze trzeba skupić się na jego „ładniejszych” składnikach. Szukamy jakiś ładny kawałek mięska, czy też kiełbaski, czyścimy go z oblepiającej kapuchy – jeśli trzeba, to nawet myjemy, potem przy użyciu wzmiankowanego wcześniej pędzelka smarujemy jego wierzch oliwą lub olejem, a następnie układamy w kapuście, tak aby wyglądało NATURALNIE 🙂 Jeśli do tego macie jakiś ładny kawałek apetycznej śliweczki wędzonej, czy też grzybka, to już prawie macie ładne zdjęcie bigosu. Na koniec możecie dodać kilka ziarenek pieprzu i gotowe 🙂 Najlepiej też nie nakładać tego bigosu za dużo na talerz – w końcu to zdjęcie poglądowe, a nie rzeczywista porcja, którą zamierzacie zjeść. Podobnie postępujcie z innymi podobnymi daniami – np. z leczo (warto odłożyć w trakcie gotowania trochę warzywek, które nie utraciły jeszcze swojej formy i sprężystości i ułożyć je potem na koniec przed zrobieniem zdjęcia).

bigos

Pierogi są dużo łatwiejszym i bardziej wdzięcznym tematem do zdjęć – chociaż jeśli macie je bez żadnej „okraszki” to raczej wyglądają dramatycznie. Pierogi niepodsmażane wcześniej na patelni warto posmarować przed zdjęciami olejem – wtedy będą wyglądać na świeże i bardzo apetyczne (ogólnie olejem możecie smarować prawie wszystko – pieczone, grillowane mięso, ryby, warzywa – nie smarujcie tylko sałaty, bo będzie wyglądać okropnie – lepiej mieć kilka zapasowych ładnych listków i je podmieniać w razie potrzeby). Przy pierogach fajnie wykorzystać grę światła na „falbankach” i pokazać jednego przekrojonego pierożka (a cebulkę na pierogach układamy pęsetą, a nie rzucamy jak popadnie ;)).

pierogi

Zupy (i wszelkie płynne jedzonko i napoje) warto fotografować mając światło z przodu potrawy – ładnie się wtedy uwidacznia struktura i wierzch potrawy. My fotografowaliśmy zupę krem, więc jej zdjęcia były łatwiejsze, chociaż musieliśmy sobie radzić z jej jednorodnością – tutaj można sobie poradzić dodając odrobinę śmietany, coś zielonego – np. natkę pietruszki, czy też grubo mielony pieprz.

pomidorowa

Na koniec jeszcze tego dnia warsztatów – minimalistyczne podejście do naleśników z łososiem (które pod koniec w ogóle już nie wyglądały) – naleśnik jak sushi – tak też można 😀

naleśnik

W międzyczasie mieliśmy oczywiście zadawaną pracę domową – ciekawym i bardzo dobrym ćwiczeniem dla fotografa jest fotografowanie „rozsypanek” – najlepiej jeśli taka rozsypanka jest faktycznie przypadkowym rozsypaniem, a nie specjalnym ułożeniem, bo wtedy trzeba się bardziej napracować przy kompozycji zdjęcia. Dobrze jest trenować robiąc właśnie takie zdjęcia, a także zdjęcia naszych codziennych przedmiotów, ale w ciekawy kompozycyjnie sposób. W ogóle głównym przesłaniem warsztatów była KOMPOZYCJA, KOMPOZYCJA, KOMPOZYCJA – trzeba ją ćwiczyć, oglądać dużo fotografii i ciągle kombinować, przestawiać, przesuwać, dodawać i odejmować, aż uzyska się dobry efekt – więc do pracy – rozsypujcie pieprz, makaron, warzywa, owoce i fotografujcie – z góry, z poziomu tychże rozsypanek, z boku – ćwiczcie, ćwiczcie i ćwiczcie 🙂

kasztany rozsypane

pizza z sosem awokado_3

Do tego oprócz rozsypanek fotografujcie swoje codzienne jedzenie -tak, wiem, że czasami trudno robić zdjęcia, gdy rodzina stoi obok i niecierpliwie tupie nogami, ale czego nie robi się dla sztuki 😀

spaghetti

pizza z bakłażanem

Czytaj dalej na następnej stronie 🙂

Related Post

Reklama

%d bloggers like this: